1/2
zamknij < >
Zdjęcie numer 1 w galerii - Pandemia nie zatrzymała rynku deweloperskiego na Śląsku. Jest popyt na mieszkania

materiały prasowe

Budowa Osiedla Franciszkańskiego w Katowicach jest już niemal zakończona
  • Zdjęcie numer 1 w galerii Pandemia nie zatrzymała rynku deweloperskiego na Śląsku. Jest popyt na mieszkania
  • Zdjęcie numer 2 w galerii Pandemia nie zatrzymała rynku deweloperskiego na Śląsku. Jest popyt na mieszkania
Komentarze
Kolejna kryptoreklama deweloperów. I za to się płaci abonament, żeby takie coś było wstawiane jako artykuł?
już oceniałe(a)ś
4
1
A gdzie posadzą drzewa na tym franciszkańskim? Na doniczki może starczy miejsca, lecz na drzewa nie. Nie widzę tam dużego placu zabaw (może jest jakiś mikroskopijny z bujakiem i huśtawką), nie widzę boiska do kosza, a to przecież będzie osiedle na którym mieszkania kupią raczej młodzi ludzie, mają już dzieci, lub za chwilę będą je mieć. Takie "osiedla" to kwintesencja dzisiejszego podejścia developerów do przestrzeni między budynkami: upchać jak najwięcej i zrobić miejsce dla samochodów. Na zachodzie już dawno panuje inna filozofia budowania, ale my budujemy tak jak tam budowało się 50 lat temu, nie potrafimy wykorzystać czyichś błędów. Duża w tym (negatywna) rola lokalnych władz, które mogłyby w planach zagospodarowania przestrzennego postawić developerom pewne warunki w zamian za zgodę na budowę, ale w Katowicach o tym się nie myśli (a raczej myśli po fakcie). Przez to w mieście ubywa zieleni wewnątrz miasta, przybywa budynków i betonu, przybywa aut. Nikt nie myśli o tym, że komfort życia, cień i związane z tym obniżenie temperatury dają drzewa, które urosną, a nie mini drzewka, lub krzaki w doniczkach. Osiedle wygląda fatalnie. Jak do tego doda się ogrodzenia ogródków, to przestrzeń wspólna topnieje do zera, osiedle otoczone będzie wianuszkiem aut, bo Polaków opanowała samochodoza i miejsca w podziemnym nie starczy. Natomiast ten niewielki trawnik, który przyklejono z boku osiedla i który chyba jest placem zabaw, to żałosny znak naszych czasów, w którym liczy się zysk budującego, a nie komfort życia i dobro dzieci. Oczywiście w folderach reklamowych zapewne znajdą się inne zdjęcia, które pozwolą ściągnąć klientów, którzy wierzą w bajki developerów (jak na Józefowcu, gdzie balkony jednego z bloków są właściwie na przystanku autobusowym). A propos komunikacji, to nikt też pewnie nie powie im, że dojazd do centrum to stanie w horendalnych korkach, tylko napiszą że dobrze skomunikowane....
@jarek_blo
Akurat 50 lat temu budowało się u nas lepiej pod względem przestrzennym tj. bloki były zwykle dobrze rozplanowane i nie stłoczone jeden koło drugiego, jak teraz, żeby tylko wycisnąć działkę do ostatniego grosza. Tysiąclecie jest dobrym przykładem (teraz popsute przez różne bloki wepchane w wolne miejsca)
już oceniałe(a)ś
0
0
Czyli bańka się pompuje. Jeśli za jakiś czas ci co pieniądze z lokat w nieruchomości wsadzili będą chcieli je odzyskać, to ciekawo kto je kupi. Znacznie spadła ilość kredytów hipotecznych dla szarego Kowalskiego i to chyba jest istotne , świadczące o rzeczywistym stanie branży nieruchomości.
już oceniałe(a)ś
3
1
Długo się zastanawiałem na czym to zjawisko polega oprócz ubóstwa mentalnego "inwestorków". I myślę że u podstawy leży gra z lat 80tych. To "Eurobiznes" i jego klony wykształciły naszych kapitalistów. Nie wiedzą tylko że w tej grze wyniki rzucania kostką nie są losowe.
już oceniałe(a)ś
1
0