Odpust u Babci Anny co roku przyciągał na Nikiszowiec tłumy ludzi. W niedzielę, po roku przerwy spowodowanej pandemią koronawirusa, w dzielnicy znów było kolorowo i gwarno. Na rynku i wzdłuż uliczek stanęło ponad 120 kramów z rękodziełem, kuchnią regionalną i śląskimi maszketami. Była też uwielbiana przez dzieci karuzela łańcuchowa, zwana keciokiem. Członkowie Stowarzyszenia Fabryka Inicjatyw Lokalnych, organizujący wydarzenie, zachęcali do udziału w kweście na odnowienie zdewastowanych przez grafficiarzy murów kamienic. Niestety, z powodu pandemii organizatorzy nie zdecydowali się postawić dużej sceny. W zamian w różnych miejscach zorganizowane zostały małe widowiska artystyczne.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
`