Pięknie. Po prostu pięknie. W gabinecie Czesława Garncarza nie minęła jeszcze dziesiąta rano, a już zaproponował mi pięćdziesiątkę 50-procentowej nalewki z czarnej porzeczki z osobistego zapasu pod biurkiem.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
`