Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Niedawno zapytałem znajomego, z którym się spotkałem w Dąbrowie Górniczej, gdzie jest najbliższe centrum miasta. Odpowiedź najpierw mnie wcisnęła mnie w krzesło. Ale potem zrozumiałem jej sens. - Centrum? Centrum miasta? Jest w Sosnowcu - usłyszałem podczas wizyty i rozmowy w samym środku Dąbrowy Górniczej.

Dopiero później wszystko ułożyło mi się w całość. W jesienną sobotę wybrałem się na spacer do Dąbrowy Górniczej. Wysiadłem pod Pałacem Kultury i Zagłębia i już wiedziałem, dlaczego mój rozmówca wymienił Sosnowiec. Dąbrowa Górnicza nie ma centrum miasta. Przyznają to nawet urzędnicy. To prawda, jeśli jako centrum rozumiemy rynek, deptak albo reprezentacyjny ratusz postawiony przy głównej ulicy czy placu.

Pałac i plac przed nim. To trochę za mało

Pod Pałacem Kultury Zagłębia widać namiastkę centrum. Przed gmachem (to prawdziwa i pięknie odrestaurowana perełka) rozciąga się plac Wolności. Wyłożony kostką, z odrobiną zieleni i fontanną teren nie zachęca do pozostania tu dłużej. Nie ma mowy o ludzkiej skali, obok przebiega dwupasmowa DW910, czyli ulica Królowej Jadwigi. Jej środkiem suną jeszcze tramwaje. Nawet w wolny dzień szum samochodów przeszkadza. Rozglądam się wokół. Po lewej stronie (patrząc na wejście do PKZ) stoją mieszkalne wieżowce. Rodowód PRL-u czuć tu aż nadto. Potem się dowiem, że kiedyś chwalono mieszkania w blokach jako bardzo nowoczesne. Po drugiej stronie Królowej Jadwigi widać bryłę dąbrowskiej "superjednostki", w głębi rozciąga się park imienia gen. Józefa Hallera z halą sportową i parkiem wodnym, przed którym wyrósł świeżo zbudowany hotel Holiday Inn. Kilkaset metrów dalej, w stronę Będzina, jest jeszcze centrum handlowe Pogoria.

Mieszkańcy bronili pomnika

Jest też pomnik, który jest symbolem miasta. Starym i nowym jednocześnie. Na placu Wolności już w latach 70., a więc w najlepszym dla wielu pamiętających czasy Edwarda Gierka, postawiono pomnik Bohaterów Czerwonych Sztandarów. W 1990 roku pomnik poświęcony rewolucji 1905 roku, ale kojarzony z PRL-em, miał zniknąć z powierzchni ziemi. I nie chodziło o zwykłą rozbiórkę, ale widowiskowe wysadzenie go w powietrze. Młodzi mieszkańcy, trochę na przekór, postanowili go uratować. Ktoś nocą przemalował karabin trzymany przez jedną z postaci na gitarę, ktoś inny namalował wielki kolorowy napis "Pamięci Jimiego Hendriksa". Po jakimś czasie pojawił się następny napis. Informował, że pomnik nosi także imię Kurta Cobaina, wokalisty zespołu Nirvana. Młodzi ludzie zbierali się pod pomnikiem, grali na gitarach. Latem siedzieli do późnej nocy. Pomnik ocalał. Potem go odnowiono, a sam Jimi Hendrix zasiadł na ławeczce cztery lata temu, a więc zyskał własny pomnik.

- To nasze centrum. Jest jakie jest, ale to się zmieni - zapewnia mnie jeden z urzędników.

Urodziny miasta i wielka szansa

Dąbrowa Górnicza, która właśnie świętuje setną rocznicę otrzymania praw miejskich, ma bowiem prawdziwą perełkę. Skrywa się na tyłach Pałacu Kultury Zagłębia. Gmach trzeba obejść dookoła, by odkryć to miejsce. To wiadomość dla obcych. Mieszkańcy wiedzą, że chodzi o dawną fabrykę obrabiarek Ponar-Defum. Jego historia zaczyna się w latach 70. XIX wieku. Wcześnie był tu zakład kowalsko-ślusarski. Został jednak wykupiony przez Emila Škodę z Pilzna. Pod zarządem Škody zakład działał pod nazwą "Dąbrowska Fabryka Maszyn E. Škoda".

Na stronie fabrykapelnazycia.pl, którą prowadzi dąbrowski magistrat, można przeczytać, że później zmienił się tu właściciel i produkowano tu m.in. kotły parowe (m.in. na zamówienie dworu cesarskiego w Petersburgu), podgrzewacze wody, aparaty do oczyszczania wody, przewody rurowe i inne elementy budowlane. - Zakład zajmował się budową wieży wyciągowych dla kopalń, maszyn dla cukrowni, papierni, gorzelni i fabryk chemicznych. Dodatkowo produkowano urządzenia hutnicze i górnicze, jak wagoniki i kolejki linowe oraz łańcuchowe - czytamy.

Fabryka umarła

Nowe czasy przyszły wraz z Polską Rzeczpospolitą Ludową. Firma stała się państwowym zakładem, najpierw nazwano ją Śląską-Dąbrowską Fabryką Urządzeń Mechanicznych, później Dąbrowską Fabryką Obrabiarek DEFUM im. Stanisława Krzynówka. Zakład dobrze sobie radził i rozrastał się. Dość wspomnieć, że na początku lat 60. do dąbrowskiej firmy przyłączono zakład z Katowic. Defum wchłonął Szopienicką Fabrykę Obrabiarek.

Wszystko szło dobrze, aż do czasu, gdy zagrały nieubłagane reguły rynku. Zakład radził sobie na rynku coraz gorzej, aż w końcu upadł. W 2015 roku wojewoda śląski sprzedał 4 hektary byłej fabryk Defum miastu. I już to było niezwykłe, ponieważ nie wszystkie gminy chętnie przejmują poprzemysłowe tereny. Zawsze wiąże się to bowiem z ogromnymi wydatkami. Na początek na utrzymanie, potem rekultywację i urządzenie tych miejsc na nowo.

Po dąbrowskiej fabryce zostały puste hale, mniej lub bardziej zniszczone. Całość, razem z gruntami wyceniono na około 800 tys. zł. Miasto wyłoży gotówkę. W końcu już w 2006 roku w strategii Dąbrowy Górniczej zapisano już w 2006 roku: tereny Defum mają się stać tętniącym sercem i wizytówką miasta.

Od początku wiadomo, że nie wszystko da się zachować. Część hal nadaje się tylko do wyburzania. Zapewne taki los będzie musiał też spotkać dostawiony do terenu fabryki biurowiec. W czasach PRL-u mówiono o nim nowoczesny. Dziś to raczej pamiątka innego pojmowania budownictwa biurowego. Tu nie ma czego zachowywać. Co innego z halami. Nawet jeśli któraś zostanie wyburzona, to urzędnikom zależy, by ją odtworzyć.

Hale Defum już teraz zachwycają

Już jednak teraz to miejsce przyciąga swoją magią. Hale zwiedzam razem z Piotrem Drygałą, naczelnikiem Wydział Organizacji Pozarządowych i Aktywności Obywatelskiej. Może to dziwić, ale właśnie obywatelskość tego miejsca, a nie kwestie budowlane są tu najważniejsze.

- Przez wiele lat fabryka była otoczona płotem. Mieszkańcy wiedzieli, że jest tu taki zakład, ale jak wygląda, co się tam dzieje, wiedzieli tylko pracownicy. W samym środku miasta była zamknięta przestrzeń. My chcemy ją zwrócić miastu i mieszkańcom - mówi Piotr Drygała.

I to już się dzieje. Latem teren fabryki został uporządkowany i symbolicznie oddany mieszkańcom. Odbywają się tu rozmaite imprezy, gry terenowe, przeniesiono giełdę staroci z pobliskiego parku Hallera. W planie jest jeszcze urządzenie tu ogrodu i postawienie kontenerów, w których będą nie tylko knajpki, ale również wydarzenia kulturalne. Wszystko po to, żeby mieszkańców oswoić z tym miejscem.

Na razie do hal nie można wpuszczać wielu osób. Popękane szyby w oknach, dziury w posadzce, bałagan... To wszystko sprawia, że tu nie jest bezpiecznie. Ale gdy zwiedzam kolejne budynki razem z Piotrem Drygałą, już na pierwszy rzut oka widać, że to miejsce ma potencjał. Wystarczy zamknąć oczy, by wyobrazić sobie letnie ogródki, sklepiki, punkty handlowe i restauracje ulokowane na uliczce pomiędzy dwoma halami.

Browar, knajpki, teatr... Pomysłów nie brakuje

Wchodzimy do tej najbliższej. Piotr Drygała mówi, że to browar. To praca wyobraźni. Bo rzeczywiście łatwo o lawinę pomysłów na wykorzystanie tego miejsca. Na razie w dawnej kotłowni stoją stare ogromne piece, urządzenia, o których laik nie ma pojęcia. W pomieszczeniu obok walają się sprzęty pozostawione lata temu przez pracowników. Kolejne hale wyglądają podobnie. Nie ma w nich już jednak urządzeń. To ogromna, otwarta przestrzeń. Aż prosi się o wykorzystanie: targ, kino, biblioteka, hala z foodtruckami, biura, siedziby młodych firm, sale wykładowe. A do tego knajpki, klub muzyczny, ekologiczny targ i butiki oraz sezonowe lodowisko... A może jeszcze akademiki w istniejącej części biurowej? A może lepiej postawić nowe budynki, przypominające te dwa zamieszkałe, które ulokowano tuż za płotem fabryki od strony torów kolejowych? Pomysły można mnożyć. Każdy wydaje się dobry. Hale to marzenie dla zdolnego architekta i mądrego inwestora.

Swoją wizję ma też odpowiedzialny za projekt Fabryka Pełna Życia dąbrowski urząd miasta. Aby nowa przestrzeń żyła, muszą tędy przechodzić ludzie. Stąd pomysł wciągnięcia w tę przestrzeń pasażerów, którzy poruszaliby się między pobliską stacją kolejową a dojściem do przystanków autobusowych i tramwajowych przed Pałacem Kultury Zagłębia. Atrakcje, które spotkaliby na swojej drodze, miałyby sprawić, że będą tu później wracać już "bez przymusu". Musi też być coś dla biznesu.

Zabrać mieszkańców z galerii handlowych

- Jeśli mowa o przedsiębiorcach: myślimy na przykład o alei rzemieślniczej, w której można by zamówić usługi krawieckie, introligatorskie, zegarmistrzowskie. Pomieszczenia dla nich wynajmowane byłyby na preferencyjnych warunkach - mówił niedawno Marcin Bazylak, wiceprezydent Dąbrowy Górniczej.

Po co to wszystko? Cały projekt sprowadza się do zabrania mieszkańców centrom i galeriom handlowym, których w regionie jest dostatek. Czy to możliwe? Mieszkańcy muszą dostać alternatywę. Miasto musi być ciekawe, musi iskrzyć i przyciągać pomysłowością.

Warto też przypomnieć, że Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju już jakiś czas temu ogłosiło konkurs na pomysły "modelowych rewitalizacji miast". Dąbrowska "Fabryka pełna życia - rewitalizacja śródmieścia Dąbrowy Górniczej" została na tyle dobrze oceniona, że może liczyć na kilka milionów dofinansowania na konsultacje społeczne i przygotowanie dokumentacji projektowej.

Piotr Drygała mówi, że w 2017 roku powinna powstać koncepcja urbanistyczno-funkcjonalna dla terenów dawnej fabryki. Później przyjdzie czas na remonty i inwestycje, przebudowy. Miasto już dziś liczy na prywatnych partnerów.

Zielona mobilność odmieni Dąbrowę Górniczą

Ale zagospodarowanie i ponowne tchnięcie życia w tereny nieczynnej fabryki Defum to tylko jeden z ważnych projektów Dąbrowy Górniczej. Drugim, który go uzupełnia, jest całkowita zmiana organizacji ruchu w mieście. Ma tu zapanować zielona mobilność.

Dokument pod taką samą nazwą jest już gotowy. Wcześniej skonsultowano go z mieszkańcami. "Zielona mobilność" zakłada budowę dróg rowerowych, wypożyczalni rowerów, a także utworzenie centrów przesiadkowych.

Co ważne, dokument, który przygotowano dla urzędu miasta, to nie lista pobożnych życzeń, ale również projekt konkretnych rozwiązań, które powinno wprowadzić miasto. To np. budowa bram wjazdowych do miasta, które informują kierowców, że są na terenie zabudowanym i optycznie zacieśniają ulice, to budowa nowych oraz wyniesionych przejść dla pieszych, zawężanie szerokości pasa ruchu czy tworzenie przejść dla pieszych w obrębie przystanków. Nie brak też gotowych pomysłów na poprawę komunikacji publicznej. - Dziś autobusy jeżdżą po Dąbrowie Górniczej według tras z lat 70., gdy najważniejsze było dotarcie do Huty Katowice. Teraz to się zmieniło, ale za tym nie poszła jeszcze zmiana tras - mówi jeden z urzędników.

Plan bez lukru. Jest lista inwestycji

"Zielona mobilność" proponuje np. poprawienie dostępu do komunikacji do ul. Henryka Dąbrowskiego. Ulica przecina osiedle, ale nie ma tu przystanków autobusowych. Recepta? "Należy skierować część linii kursujących obecnie ciągiem Legionów Polskich - Górnicza - Kościuszki na trasę Legionów Polskich - Struga - Dąbrowskiego - Kościuszki" - czytamy.

Kolejny pomysł dotyczy osiedla Augustyniaka. - Centralna część osiedla, tj. wzdłuż ul. Księdza Augustyniaka, nie jest obecnie obsługiwana przez komunikację zbiorową, ponieważ wszystkie linie przebiegające w okolicy korzystają z ul. Królowej Jadwigi, która jest obwodnicą osiedla. Winno się skierować części linii autobusowych kursujących obecnie ul. Królowej Jadwigi od przystanku przy ul. Królowej Jadwigi "Dąbrowa Górnicza Centrum" przez ul. Księdza Augustyniaka, ul. Wojska Polskiego do przystanku "Reden" przy ul. Królowej Jadwigi - radzą autorzy.

Do tego dochodzi jeszcze np. wydzielenie buspasów na ul. Królowej Jadwigi, al. Marszałka Józefa Piłsudskiego (od ul. Królowej Jadwigi do ul. Marcina Kasprzaka), al. Tadeusza Kościuszki (od ul. Królowej Jadwigi do ul. Górniczej).

Mało? Na pewno. Dlatego miasto planuje budowę drogi, która umożliwi samochodom i autobusom bezpośrednio dojazd pod zabytkowy dworzec. Tam też powstaną miejsca parkingowe i rowerowe wraz z wypożyczalnią rowerów. By budowa drogi stała się możliwa, trzeba będzie wyburzyć stojący przy ul. Kościuszki dworzec Kolei Iwanogrodzko-Dąbrowskiej. Jest taka wola ze strony miasta, jest na to przyzwolenie ze strony PKP.

Centra przesiadkowe to podstawa

Właśnie te inwestycje mają towarzyszyć projektowi Fabryki Pełnej Życia, czyli utworzenia nowego centrum miasta na terenach po fabryce Defum. Ich skomunikowanie z dworcem ma być jednym z najważniejszych punktów projektu.

Na tym nie koniec rewolucji w centrum Dąbrowy Górniczej. W projekcie, którego opracowanie PKP zamierzają zlecić jeszcze w tym roku, znajdą się wytyczne dotyczące budowy przedłużenia pod torami ulicy Kościuszki i połączenia jej z ul. Limanowskiego.

W dokumencie "Zielona mobilność" znajdujemy też zapowiedź budowy parkingów w systemie Park&Ride. Proponowane lokalizacje to pętla Urząd Pracy przy ul. Jana III Sobieskiego (tramwaj, autobus, samochód, rower), stacja kolejowa Dąbrowa Górnicza przy ul. Kolejowej (pociąg, autobus, samochód, rower), przystanek kolejowy Dąbrowa Górnicza - Gołonóg, przy ul. Parkowej lub ul. Romana Piecucha (pociąg, autobus, samochód, rower), stacja kolejowa Dąbrowa Górnicza - Ząbkowice przy ul. Dworcowej (pociąg, autobus,samochód, rower), przystanek kolejowy Dąbrowa Górnicza - Sikorka przy ul. Gilowej (pociąg, autobus, samochód, rower),

węzeł S1 przy al. Marszałka Józefa Piłsudskiego (autobus, samochód).

Jeśli Dąbrowa Górnicza zrealizuje obydwa projekty, za kilka lat może stać się innym miastem i przykładem modelowej rewitalizacji, która nie odbyła się jedynie na papierze.

Dlaczego to takie ważne? Niedawno Najwyższa Izba Kontroli wytknęła samorządom, że ich Lokalne Programy Rewitalizacji tylko w ograniczonym zakresie przyczyniły się do rozwiązania problemów zdegradowanych obszarów miast. Programy często traktowano jedynie jako formalność konieczną przy ubieganiu się o dofinansowanie miejskich inwestycji z unijnych dotacji.

- A później z wielu projektów składających się na całość Programu realizowano tylko te, na które otrzymano pieniądze. Często były one ze sobą niepowiązane i w głównej mierze dotyczyły poprawy stanu technicznego budynków czy dróg. W ten sposób ani nie pozbywano się kryzysowych zjawisk społecznych, ani nie uzyskiwano trwałej poprawy warunków życia mieszkańców na zdegradowanych obszarach - alarmowała NIK.

"MIASTA IDEI" W DĄBROWIE GÓRNICZEJ

W 100-lecie nadania praw miejskich Dąbrowie Górniczej rozpoczyna się realizacja kluczowego dla miasta projektu pod nazwą "Fabryka Pełna Życia - rewitalizacja śródmieścia Dąbrowy Górniczej".

Dzięki władzom miasta, organizacjom pozarządowym i mieszkańcom Dąbrowa Górnicza przejęła tereny byłej fabryki DEFUM znajdujących się tuż za Pałacem Kultury Zagłębia. Miasto zdobyło też pieniądze z Unii Europejskiej na "Modelową rewitalizację miast".

Właśnie z tego powodu siódme spotkanie z cyklu "Miasta Idei", które ma za zadanie wypracowanie najlepszych rekomendacji dla miast województwa śląskiego, odbędzie się w Dąbrowie Górniczej.

8 listopada odbędzie się tu konferencja pt. "Jak stworzyć centrum w 100-letnim mieście?". W godz. 12-14.30 w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej będziemy rozmawiać o wyzwaniu, jakie czeka miasto. Naszymi gośćmi będą: Leszek Jodliński - dyrektor Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, a wcześniej dyrektor Muzeum Śląskiego w Katowicach, Robert Konieczny - architekt, Jan Jakub Wygnański - socjolog, działacz społeczny związany z Pracownią Badań i Innowacji Społecznych "Stocznia", Andrzej Szamborski - współwłaściciel firmy Trako Wierzbicki i Wspólnicy z Wrocławia, Marcin Bazylak - wiceprezydent Dąbrowy Górniczej oraz Tomasz Nawrocki - dyrektor Instytutu Socjologii Uniwersytetu Śląskiego.

Razem z ekspertami porozmawiamy o przemianie terenów poprzemysłowych i tworzeniu przestrzeni publicznych. Jakie warunki musi spełnić teren, by stał się nowym centrum miasta? Jak tworzyć dobrą przestrzeń publiczną? Czy zawsze najważniejsze są pieniądze? Jakich błędów unikać przy kreowaniu takiej przestrzeni? Jakie szanse ma Fabryka Pełna Życia? Skąd może czerpać wzory?

Wcześniej odbędą się zamknięte warsztaty dla grupy mieszkańców oraz aktywistów miejskich z Dąbrowy Górniczej.

Wspólnie zastanowimy się, gdzie dziś jest centrum miasta. Jakie są funkcje centrum Dąbrowy? Czego tu brakuje? Co ludzie mają lub chcieliby mieć w swojej dzielnicy? Czego szukają w innych dzielnicach? Dlaczego tam jeżdżą? Jakie funkcje centrum są mobilne, czyli co można przenieść do dawnej fabryki? Na zakończenie przygotujemy rankingową listę życzeń i sposobów wykorzystania fabryki.



"Wyborcza na żywo" to spotkania z dziennikarzami lub publicystami którzy goszczą na łamach. Rozmawiamy o sprawach lokalnych, jak i na tematy polityczne, gospodarcze, kulturalne. Zapowiedzi spotkań publikujemy na stronach lokalnych i na wyborcza.pl/nazywo



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.