Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
O godz. 10 w piątek rozpoczęliśmy zamknięte warsztaty dla grupy nie tylko mieszkańców Rybnika, społeczników, architektów i przedsiębiorców, ale też właścicieli nieruchomości.

Podczas warsztatów zastanawiamy się razem z mieszkańcami, co dla nich jest ważne w przestrzeni miasta. Na chodniku, na ulicy, przy kościele, w parku. Na co, spacerując po mieście, zwiedzając je i używając każdego dnia, zwracają uwagę. Jaki element wystroju centrum miasta zapamiętują, co chętnie zastosowaliby we własnym ogrodzie, na swojej ulicy?

Warsztaty prowadzi Rafał Stefański. Z zaproszenia skorzystało 25 osób. - Dzisiejszy temat to reklama. Jej brak, ograniczenia, regulacje, piękno i brzydota. Proszę was, żebyście podzielili się w grupy. Chodzi o grupy interesariuszy. Każda grupa będzie miała swoje racje - zapowiedział Rafał Stefański.

To biznes, mieszkańcy oraz wyjątkowa grupa, która jednoczyła osoby związane ze sztuką, kulturą i architekturą oraz miasto jako całość.

Najgorsze są reklamy, które hałasują

Grupa reprezentująca mieszkańców już na samym początku zażądała likwidacji reklam, które hałasują, oraz potykaczy. Nie chciała też rozdawania ulotek. Grupa biznesowa za swój interes uznała estetykę, powinien w tej sprawie panować porządek oraz miasto powinno mieć jasne wytyczne. Trzecia grupa reprezentująca sztukę i architekturę zwracała również uwagę na estetykę i ograniczenie reklam mobilnych. Ważna też była czytelność przekazu. Grupa, która patrzyła na miasto jako na całość, pisała m.in. o konieczności kompromisu, bezpieczeństwie na drogach oraz jasnych zasadach. Podkreślono m.in., że ważna jest dla nich łatwość poruszania się po mieście i atrakcyjność przestrzeni miejskiej.

30 postulatów - nie tylko w sprawie estetyki reklam

W sumie na tablicach zawisło ponad 30 różnych postulatów i interesów uczestników warsztatów. Teraz przyszedł czas na zaznaczenie tych interesów, z którymi się poszczególne grupy zgadzają, i takich, które są ze sobą sprzeczne. W grupie mieszkańców, czy jak kto woli, najwięcej żółtych (a więc popierających) karteczek zawisło przy postulacie estetyki i tym, że ważna jest możliwość pochwalenie się miastem. W przypadku grupy, która musiała patrzeć na miasto jako całość (to grupa, w której byli także urzędnicy i radni), największe poparcie zyskało zwiększenie inwestycji, jasne regulacje prawne oraz m.in. edukacja estetyczna. Spór był przy interesie skupiającym się na wzrośnie dochodów miasta. W grupie sztuki i architektury najważniejsza okazała się czytelność przekazu oraz estetyka i potrzeba ładu.

Pora na ustalenie zasad reklamowania w Rybniku

Grupa reprezentująca biznes zyskała poparcie, jeśli chodzi o dialog z miastem, estetykę, egzekucję przepisów i przejrzystość regulacji prawnej. Następnie przyszła pora na wspólne ustalenie zasad reklamowania się w Rybniku. Skoro już się dowiedzieliśmy, co jest ważne, to przyszedł czas na stworzenie rekomendacji dla prezydenta miasta, który chce w centrum parku kulturowego. Co ważne, poszczególne grupy dyskutowały ze sobą o tym, czy zgadzają się na poszczególne propozycje. Po pierwsze, park kulturowy musi być efektem konsultacji wszystkich zainteresowanych stron. Po drugie, nowe przepisy powinny być wprowadzane stopniowo, z zachowaniem okresu przejściowego. Po trzecie, mieszkańcy nie chcą reklam świetlnych, reklamy mobilnej i potykaczy na chodnikach (mogą być pod ściśle określonymi warunkami, np. przyklejone do ściany). 

Po czwarte, konieczne jest edukacja estetyczna mieszkańców i przedsiębiorców przed wprowadzeniem zmian. Po piąte, reguły muszą być spisane jasnym i zrozumiałym językiem. Po szóste, powinny być plastyk miejski oraz księga dobrych praktyk.

Po siódme, należy skorzystać z dobrych wzorów z innych miast. Trzeba przejrzeć ich sukcesy i porażki.

Piotr Kuczera: Pytają mnie, czy w Rybniku nie ma większych problemów, niż reklamy

Po warsztatach, o godz. 12.30, rozpoczęła się konferencja. Udział w niej wzięli Piotr Kuczera - prezydent Rybnika, Wojciech Student, doradca prezydenta Rybnika, Anna Adamus-Matuszyńska - ekspert PR, doradca miast z UE w Katowicach, Lech Kaczoń - prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej, Aleksander Krajewski - społecznik i członek zarządu SARP w Katowicach, Justyna Szklarczyk-Lauer - kierowniczka Katedry Projektowania Graficznego ASP w Katowicach oraz Robert Konieczny - architekt. Debatę poprowadził Przemysław Jedlecki, dziennikarz "Wyborczej".

Jako pierwszy głos zabrał prezydent Rybnika, Piotr Kuczera. - Niektórzy pytają, czy nie mamy większych problemów w Rybniku niż reklamy? Ich rozmieszczenie i estetyka jest jednak tematem bardzo ważnym dla miasta. Wiadomo przecież, że liczy się pierwsze wrażenie. Centrum miasta może przyciągać potencjalnych inwestorów i nowych mieszkańców. To o czym będziemy tu dziś mówili, będzie procesem długim i konsekwentnym. Bardzo bym chciał, żeby współtworzyli go mieszkańcy. Miasto to przede wszystkim właśnie oni. Ich opinie - wyrazy dezaprobaty i pochwały - są dla mnie bardzo ważne - podkreślił Kuczera.

Anna Adamus-Matuszyńska: Władze Rybnika muszą mieć na uwadze straty finansowe

Uczestnicy konferencji próbowali odpowiedzieć na pytanie jak ograniczyć liczbę reklam w centrum Rybnika i czy taki plan ma w ogóle szanse powodzenia. Anna Adamus-Matuszyńska podkreśliła, że wyzwanie to jest bardzo mocno uzależnione od kwestii ekonomicznych.

- Oprócz Krakowa, który jest inspiracją dla władz Rybnika, za likwidację reklam wzięło się zaledwie kilka miasta. Pierwszym przykładem w skali światowej było Sao Paolo. W 2007 roku mer tego miasta zaczął walkę z reklamami. Działało to przez kilka lat. Później szyldy zaczęły wracać. Okazało się, że miasto ponosiło zbyt duże straty finansowe na usunięciu reklam z centrum. Władze Rybnika muszą mieć to na uwadze. Nie może być tak, że w ciągu rok samorząd straci kilkanaście milionów złotych i odbije się to np. na szkolnictwie - powiedziała Adamus-Matuszyńska.

Lech Kaczoń zwrócił uwagę, że na uporządkowaniu reklam powinno zależeć także przedsiębiorcom. - Im większy miszmasz na naszych ulicach, tym gorsza widoczność reklam. Rok temu zrobiliśmy badania jednej z wylotowych dróg z Warszawy. Okazało się, że tylko 8 proc. zawieszonych przy niej reklam stanowiły tzw. reklamy profesjonalne. Reszta nie spełniała jakichkolwiek kryteriów. Na takie chaotyczne reklamy kierowcy i przechodnie wcale nie zwracają uwagi. Faktem jest, że wjazd do Rybnika również wygląda fatalnie - zauważyłem wiele zniszczonych szyldów. Warto by wprowadzić system ujednolicający zasady wieszania reklam - wskazał Kaczoń.

Kryteria wieszania reklam w mieście będą jasne i jednolite

Wojciech Student, doradca prezydenta Rybnika, podczas konferencji zdradził szczegóły tego, na jakich zasadach będzie funkcjonował park kulturowy w centrum miasta.

- Inspiracją dla nas są podobne rozwiązania wprowadzone we Wrocławiu i w Rybniku. Uchwała, którą podejmą radni, powinna przede wszystkim wyeliminować elementy uznaniowości - kryteria wieszania reklam w centrum miasta powinny być jasne i jednolite. Obecnie brakuje uregulowań prawnych w wielu kwestiach. Za naruszenie zasad straż miejska będzie mogła karać mandatami - podkreślił Student.

Konferencja zakończyła się o godz. 14.30.

"Wyborcza na żywo" to spotkania z dziennikarzami lub publicystami, którzy goszczą na łamach. Rozmawiamy o sprawach lokalnych i na tematy polityczne, gospodarcze i kulturalne. Zapowiedzi spotkań publikujemy na stronach lokalnych i na wyborcza.pl/nazywo.



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.