– To wszystko kit! – przed tłum ludzi wychodzi Romuald Skupień, emerytowany główny inżynier mierniczo-geologiczny w kopalni Krupiński. Jest rok 2016, tłum wypełnia salę szkoły w Paruszowcu, dzielnicy 140-tysięcznego Rybnika. Ludzie przyszli na spotkanie z przedstawicielami spółki Bapro, którzy chcą wybudować kopalnię. Fedrunek odbywałby się pod Paruszowcem. Goście pokazali wizualizacje, opowiedzieli, że wydobycie będzie bezpieczne, z wykorzystaniem najnowszych technologii. – To nieprawda – przekonuje Skupień. – Nie dlatego, że celowo nas okłamujecie.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej