Oficer dyżurny Szkoły Policji w Katowicach podczas nocnych apeli zmuszał kursantów, aby skandowali, że „lubią gówno, ale w kupkach”. – Niektórzy wykładowcy uwielbiali też robić z nas debili, a ich chamskie i seksistowskie odzywki były na porządku dziennym – opowiadają młodzi funkcjonariusze. Kierownictwo placówki zapowiada wyjaśnienie sprawy.

Katowicka Szkoła Policji jest jedną z czterech placówek w Polsce, które kształcą funkcjonariuszy. To tam na kursy podstawowe trafiają kandydaci, którzy mają pracować w niebieskim mundurze. Uczą się tam prawa, technik obezwładniania przestępców, posługiwania bronią oraz pałką, korzystania ze środków łączności oraz prawidłowych zachowań podczas różnego rodzaju interwencji.

Szkoła ma także najnowocześniejsze w tej części Europy miasteczko treningowe, w którym kursanci ćwiczą odbijanie zakładników, kontrole drogowe, interwencje domowe i pościgi. Na stronie internetowej chwali się certyfikatem ISO 9001:2009 w zakresie świadczenia usług edukacyjnych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej