Rok temu opryski przeprowadzono. Kilka dni temu Marek Matyszczak znów zadzwonił do Zakładu Zieleni Miejskiej w Katowicach. – Dlaczego nie przeprowadzacie oprysków przeciwko kleszczom?

Pracownik ZZM: – Bo nie mamy preparatów, które zabijałyby tylko kleszcze.

– Ale w zeszłym roku opryski były.

– I wiele pożytecznych owadów przy tym zginęło.

Matyszczak: – Czyli ważniejsze są owady niż zdrowie mieszkańców? Bakterie i patogeny roznoszone...

– Proszę nie być agresywnym.

– Ja nie jestem agresywny, ja jestem chory na przewlekłą boreliozę

– Nie uratuje pan innych osób przed zachorowaniem na boreliozę. Opryski nie dają pełnej ochrony. Opryskanie kilkunastu skwerów w Katowicach nic nie da, bo kleszcze są wszędzie.

Matyszczak: – Pryskaliście dwa lata temu, bo była kampania wyborcza, rok temu udało się...

–... i dostaliśmy opierdziel od mieszkańców!

Świeży kleszcz nie grozi boreliozą

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej