„Posiłek w szkole i w domu” to program, który realizują dwa resorty. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej odpowiada za dwa moduły, w ramach których finansowane są posiłki dla dzieci i młodzieży z ubogich rodzin oraz dla niezamożnych seniorów. Za trzeci moduł odpowiedzialne jest Ministerstwo Edukacji Narodowej, które rozdzieli pieniądze na stworzenie lub modernizację stołówek i jadalni w publicznych podstawówkach.

Catering wyparł szkolne kucharki

– Najwyższa kwota z dostępnej puli, około 21 mln zł trafi do szkół z województwa śląskiego. Mamy nadzieję, że gminy będą aplikować o pieniądze i reaktywować stołówki w prowadzonych przez siebie szkołach. Ponad połowa placówek nie ma bowiem własnej stołówki – mówi Dariusz Domański, zastępca śląskiej kurator oświaty.

Kuchnie zaczęły znikać ze szkół kilkanaście lat temu. Jedynym z pierwszych miast, które zastąpiło obiady przygotowywane przez szkolne kucharki cateringiem, była Bielsko-Biała. Rodzice, którym dano wpływ na wybór dostawców szkolnych posiłków, szybko zaakceptowali takie rozwiązanie. Na catering przeszła też część szkół w Tychach. – Cena pozostała bez zmian, bo miasto dopłaca do obiadów. Nie musimy już jednak zatrudniać kucharek, ich pomocy i intendentek, zużywać wody na zmywanie naczyń, a przede wszystkim przeprowadzać kosztownych remontów, by dostosować kuchnie do norm unijnych – wyjaśniała wówczas Krystyna Solarek, wicedyrektorka Miejskiego Zarządu Oświaty.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej