List matki opublikowali organizatorzy akcji Murem za Owsiakiem. „Fotele na 6. piętrze są postawione na korytarzu przy windach, między oddziałem gastrologii i pediatrii. Siedzą sobie na nich odwiedzający, albo studenci robią tam w godzinach rannych posiedzenia i obrady. Jest całkowity zakaz zabierania foteli na oddział. Jako matka chorego dziecka, przez cały czas pobytu musiałam siedzieć przy moim, wtedy kilkumiesięcznym dziecku, na krześle. Karmię piersią. Musiałam go również karmić na krześle. Byłam wyczerpana i ze zmęczenia zaczął zanikać mi pokarm. W ciągu dnia, gdy moje dziecko spało, nie miałam możliwości chociaż na chwilę odetchnąć. Na noc można wypożyczyć leżankę, ale koszt to 13 zł. Pod warunkiem, że oczywiście jest na stanie” – napisała kobieta.

Szpital: Fotele są za duże

Na korytarzach szpitala wiszą kartki informujące o zakazie wnoszenia foteli do sal chorych. – To naprawdę dziwne podejście w czasach, gdy szpitale cierpią na braki kadrowe. Źle traktuje się opiekunów dzieci, którzy wręcz wyręczają pielęgniarki w opiece nad małymi pacjentami. Dziwne – komentują rodzice w internecie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej