– Taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy – mówi Piotr Kuczera, prezydent Rybnika. Wniosek o unijną dotację na projekt, dzięki któremu starsi mieszkańcy mogliby m.in. korzystać ze specjalnych aplikacji ratujących życie, miał trafić do Ministerstwa Rozwoju najpóźniej 26 października. Urzędnicy skończyli go pisać kilka dni wcześniej i 24 października zamówili kuriera.

– Z Pocztexu, który działa w ramach Poczty Polskiej. Stało się tak, ponieważ Poczta wygrała przetarg i zagwarantowała nam, że każda nasza przesyłka trafi do adresata w ciągu 24 godzin – mówi Agnieszka Skupień, rzeczniczka urzędu miasta.

Wniosek odrzucony z powodu opóźnienia Poczty Polskiej

Kurier odebrał przesyłkę z wnioskiem o dotację 24 października o 14.40. Do 17.16 tego dnia list był na poczcie w Rybniku, wieczorem znalazł się w sortowni w Zabrzu, a 25 października o godz. 6.22 był już w Warszawie. Przesyłka do doręczenie została przygotowana dopiero 27 października rano, ale do ministerstwa doręczono ją dopiero 29 października o 8.45.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej