JSW, notowana na giełdzie spółka, której największym udziałowcem jest skarb państwa, ma cztery kopalnie: Pniówek, Knurów-Szczygłowice, Budryk oraz Borynia-Zofiówka-Jastrzębie. Ta ostatnia zatrudnia ponad siedem tysięcy górników. Jesienią zeszłego roku jej dyrektorem został Waldemar S.

Sześć lat temu S. – jako główny inżynier kopalni Jas-Mos – zgłosił fikcyjny wypadek pod ziemią, a w kopalni sfałszowano potwierdzające to dokumenty. Towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaciło Waldemarowi S. 1,8 tys. zł odszkodowania.

Wypadek na boisku, a nie pod ziemią

Prokuratura ustaliła, że mężczyzna faktycznie nabawił się kontuzji, tyle że podczas gry w piłkę. Prosto z boiska inżynier pojechał do szpitala w Rybniku, gdzie zalecono mu, by natychmiast poddał się operacji.

Waldemar S. wrócił jednak do domu. Dzień później wezwał taksówkę, pojechał na kopalnię, po czym zgłosił fikcyjny wypadek w pracy.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej