Zapowiadało się pięknie, a władze Żor zbierały pochwały za decyzję. Przede wszystkim ze strony mieszkańców innych miast, gdzie takiego rozwiązania nie wprowadzono.

Żory: I tak dopłacamy do komunikacji

Żory nie były w Polsce pierwszą miejscowością, która postanowiła zafundować swoim mieszkańcom darmową komunikację publiczną, ale wcześniej na taki krok decydowały się mniejsze ośrodki. Władze Żor argumentowały, że i tak dopłacają do komunikacji, a po wprowadzeniu darmowych przejazdów ich wydatki z tego tytułu nie będą dużo wyższe. Zyskiem miało być przekonanie przynajmniej części kierowców, by czasami zostawili auto w garażu i korzystali z autobusu. Ruch na ulicach miał być mniejszy, a powietrze czystsze.

– Chcemy być miastem przyjaznym dla ludzi. Chcemy też, by ludzie częściej spędzali czas w centrum miasta. Darmowy dojazd to ułatwi. Nie chcemy, by mieszkańcy jeździli do innych miast czy hipermarketów. Wolimy zaprosić ich tutaj – mówił prezydent Waldemar Socha.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej