Od połowy lipca trwa protest policjantów, którzy chcą zwrócić uwagę MSWiA na pogarszającą się sytuację materialną funkcjonariuszy oraz braki kadrowe w komendach. Policjanci pracują więcej, są przemęczeni. Jedną z form protestu jest rezygnacja z wystawiania mandatów zatrzymanym sprawcom wykroczeń. Takie osoby są tylko pouczane. Policyjni związkowcy apelowali jednak, aby nie pobłażać piratom drogowym, kierowcom notorycznie łamiącym przepisy czy złodziejom.

Policjant zganił przełożonych

Nie wszyscy się zastosowali do tego apelu. Pod koniec lipca policjant z komisariatu w Pszowie (podlega komendzie w Wodzisławiu Śląskim) zatrzymał złodzieja, który z jednego ze sklepów próbował wynieść dezodorant. Mundurowy odstąpił od ukarania go, a interwencja zakończyła się tylko pouczeniem. „Jak ustaliłem, sprawca zakupił dwie puszki piwa i przez nieuwagę włożył dezodorant do kieszeni i zapomniał wyjąć w kasie. Nie wziął koszyka na tak drobne zakupy, bo żaden przepis go do tego nie obliguje” – napisał policjant w notatce służbowej do swoich przełożonych. Dodał, że wziął też pod uwagę trudne warunki majątkowe sprawcy i jego sytuację rodzinną. A potem zganił przełożonych, którzy zainteresowali się tą sprawą: „Proszę o zastanowienie się przełożonych nad marnowaniem mojego czasu służby na pisanie tych wyjaśnień, skoro przepisy prawa winny być im znane tak samo jak mi”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej