66-latek od lat jest pacjentem zabrzańskiego szpitala. Po kilku zawałach i zatrzymaniu krążenia jego własne serce stawało się coraz bardziej niewydolne. Biło więc coraz słabiej i coraz mniej krwi wyrzucało do aorty. – W ostatnich tygodniach przed operacją chory był już skrajnie niewydolny. Dlatego mocno trzymaliśmy kciuki, by kardiochirurgom wszystko się udało – mówi prof. Mariusz Gąsior, kierownik II Kliniki Kardiologii w ŚCChS.

Serce wyściełane tkanką wołu

Skrajna niewydolność serca to wskazanie do przeszczepu. U 66-latka był on jednak niemożliwy, ponieważ rozwinęło się u niego silne nadciśnienie płucne. Gdyby w takim stanie dostał nowe serce od zmarłego dawcy, nadciśnienie w płucach szybko by je zniszczyło. – Stąd pomysł na wszczepienie całkowicie sztucznego organu – wyjaśnia dr hab. Michał Zembala, kardiochirurg biorący udział w operacji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej