W klasach dla słabosłyszących w SP nr 37 przy ul. Lompy w Katowicach dzieci uczyły się w małych grupach, do ośmiu osób.

– Mamy opracowany specjalny program i świetnie wyszkoloną kadrę. Dzieci uczyły się osobno, ale aktywnie brały udział w życiu szkoły, razem ze zdrowymi uczniami. Wspólne przerwy, wycieczki, uroczystości szkolne, kółka zainteresowań miały niezwykle korzystny wpływ na doskonalenie się dzieci, które gorzej słyszą. Z czasem niektóre bez problemów występowały w szkolnych przedstawieniach razem ze zdrowymi rówieśnikami – zapewnia Grażyna Kasza, dyrektorka szkoły.

Katowiccy urzędnicy: Klasy zostaną wygaszone

Małgorzata Choińska, mama Szymona, chciała zapisać syna do pierwszej klasy. – O tej szkole dowiedziałam się od logopedy, która od lat pracuje z moim dzieckiem. Syn robi postępy. Czyta, pisze, rozwija się. Cały czas jednak musimy pracować nad mową – przyznaje mama. Uznała, że nauka w SP nr 37 będzie dla jej syna najlepszym rozwiązaniem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej