Do wypadku doszło 6 czerwca na boisku zarządzanym przez TBS Katowice przy ul. Sławka na osiedlu Witosa. – Dziecko nabiło się na metalowy hak, który wystawał z bramki piłkarskiej – relacjonuje jeden z mieszkańców. – Chłopiec wisiał w powietrzu, trzymał się bramki, a hak tkwił w jego ciele. Na miejsce przyjechał ambulans, dwa wozy strażackie oraz straż miejska, a następnie policja. Wyglądało to strasznie. Tuż obok jest plac zabaw dla dzieci, wokół którego od roku nie zostały naprawione drewniane podpory pod zasadzone drzewa. To nie są bezpieczne miejsca dla naszych dzieci – denerwuje się nasz rozmówca.

Wisiał na haku, trzymał się słupka

Rodzice chłopca, Mariusz i Klaudia, opisują całą sytuację: – Nasz Jakub, po zajęciach w szkole poszedł z kolegami na boisko. Chłopcy bawili się na placu zabaw i grali w piłkę, która zaplątała się w siatce. Syn chciał ją zrzucić i nabił się na hak, który wystawał ze słupka bramki. Utkwił mu w brzuchu. Syn zawisł na wysokości około metra nad ziemią. Tylko jego opanowanie i odwaga pozwoliły mu zachować zimną krew. Trzymał się rękami i nogami słupka, dzięki czemu nie dopuścił do rozprucia całego podbrzusza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej