Po jedenastu dobach akcji ratowniczej w nocy z wtorku na środę ratownikom udało się znaleźć i przetransportować ciało ostatniego górnika. – To ogromna tragedia dla nas wszystkich. Tragedia, która pochłonęła życie pięciu osób. To wypadek do tej pory niespotykany w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Odeszli od nas nasi koledzy, bracia, górnicy, mężowie, ojcowie, synowie. Solidaryzujemy się ze wszystkimi rodzinami, jesteśmy z wami. Nie ma takich słów, jakie są w stanie przekazać ból, smutek, cierpienie. Jednocześnie chcę wyrazić podziw dla dwóch uratowanych górników. Dziś nie boję się powiedzieć, że to był cud. Ich determinacja, intuicja górnicza, wiedza, ale przede wszystkim ogromne szczęście spowodowały, że są z nami. To, co przeżyli na dole, czołgając się pół kilometra, sprawiło, że każdy z nich ma nowego brata – mówił Daniel Ozon, prezes JSW.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.