Judyta Watoła: Jak przebiega akcja w kopalni Zofiówka?

Robert Wnorowski, rzecznik prasowy Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu: – Około godziny 11.50 otrzymaliśmy wezwani do akcji zawałowej. Wysłaliśmy z Bytomia do Jastrzębia-Zdroju dwa zastępy zawodowego pogotowia górniczego. Kolejne dwa zastępy skierowano z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Wodzisławiu Śląskim. Zastęp to pięć osób. Na miejscu jest więc naszych 20 zawodowych ratowników. O tym, jak w szczegółach przebiega ich nie mogę się wypowiadać, bo nie ma mnie na miejscu, a podobne akcje nigdy nie przebiegają tak samo. O tym, jak przebiega konkretna akcja, decyduje jej kierownik na miejscu.

Dlaczego nazywacie to akcją zawałową?

– Tak, bo w miejscu, w którym doszło do wstrząsu, zawalił się strop.

Dawno chyba nie było tak groźnego wypadku w kopalni?

– Mogę tylko powiedzieć, że wydobycie w naszym kraju odbywa się w coraz głębszych pokładach. A im głębiej kopie się węgiel, tym większe jest ryzyko jakichś niepożądanych zdarzeń. Bo im głębiej, tym wyższa jest temperatura, większa jest wilgotność powietrza oraz ciśnienie w skałach. Wszystko to są czynniki ryzyka. Rośnie zagrożenie. Im głębiej, tym bardziej niebezpiecznie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej