Przychodnia w Siemianowicach Śląskich przestała działać w kwietniu w 2016 roku. Lekarze popadli w spór z właścicielem budynku, w którym się mieściła. Nie zapłacili mu czynszu. W odwecie właściciel wymienił zamki i zajął cały majątek przychodni, w tym meble, aparaturę medyczną i dokumentację pacjentów. Nikogo do poradni nie wpuszczał.

Rzecznik praw pacjenta wstawił się za poszkodowanymi

Pacjenci mogli się zapisać do innej poradni, ale zostali pozbawieni dostępu do swoich kartotek, w którym był zapis dotychczasowego leczenia. Zawiadomili o tym rzecznika praw pacjenta. Ten po zbadaniu sprawy uznał, że lekarze nie zabezpieczyli w prawidłowy sposób kartotek, bo skupili się głównie na konflikcie z właścicielem budynku.

Postępowanie przychodni nie może szkodzić pacjentowi

Lekarze odwołali się od tej decyzji do sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał im rację. Ale rzecznik wniósł kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kilka dni temu zapadł wyrok. NSA zgodził się z rzecznikiem: postępowanie przychodni, czyli w tym wypadku lekarzy, nie powinno było powodować negatywnych skutków dla pacjentów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej