Byłe policjantki, eksagentki Centralnego Biura Śledczego Policji, a także żony i wdowy po mundurowych napisały pełne emocji listy do wszystkich pierwszych dam. Prosiły w nich o spotkanie i zaangażowanie w zmianę przepisów ustawy dezubekizacyjnej. – To nie była polityka, tylko prośba kobiet skierowana do najważniejszych kobiet w państwie – wyjaśnia Ewa Macek, sekretarz katowickiego Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych.

Adresowane do Danuty Wałęsy, Jolanty Kwaśniewskiej, Anny Komorowskiej i Agaty Kornhauser-Dudy listy to emocjonalne opowieści o trudach policyjnej pracy, o cenie, którą trzeba było za nią zapłacić, o rodzinnych dramatach, a także o poczuciu zdrady przez państwo.

Do dekomunizacji, bo pracowała przy paszportach

„Co jakiś czas przesuwają mi się przed oczami widoki: zwłok matki, którą syn poćwiartował siekierą, zwłok noworodka, które przez dwa lata matka przechowywała w zamrażarce we własnym mieszkaniu, zwłok noworodka zawiniętych w reklamówkę i wrzuconych do kontenera na śmieci, zwłok dwójki dzieci uduszonych przez matkę chorą na schizofrenię” – napisała jedna z byłych policjantek.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej