Potok Sopotnia, który płynie niedaleko Zespołu Szkół nr 2 w Jeleśni, jest teraz tak płytki, że można zdjąć buty i bez problemu przejść na drugi brzeg. – Trudno uwierzyć, że kilkanaście dni temu mieliśmy tutaj zgoła inny widok i alarm przeciwpowodziowy – mówi Szymon J. Wróbel, mieszkający w Jeleśni dziennikarz i reżyser. W maju, po kilku dniach ulewnych deszczy, woda w Sopotni wezbrała, potok zmienił się w rwącą, groźną górską rzekę. W wielu miejscach strażacy walczyli z żywiołem, bronili np. drogi, którą podmywała wezbrana rzeka, umacniali brzegi specjalnymi drewnianymi palami.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej