28 września 2018 roku była premiera filmu Wojciecha Smarzowskiego „Kler”. 24 lutego tego roku zakończyło się nadzwyczajne spotkanie papieża Franciszka z przewodniczącymi episkopatów poszczególnych krajów w sprawie pedofilii w kościele. 14 marca była konferencja prasowa biskupów polskich w sprawie pedofilii. W miniony weekend, 12 maja, udostępniono w YouTube film braci Sekielskich. Ostrość wypowiedzi eskaluje – i nie ma się co dziwić – z siłą rollercoastera. Słuszny gniew narasta. I trwa przepychanka przedwyborcza – kto ile ugra na przestępstwach seksualnych wobec dzieci, których dopuścili się ludzie Kościoła. Istne hieny! Polityk jest w stanie wykorzystać wszystko, by tylko zbić swój kapitał polityczny.

Ofiara

Był rok 1984, miałem dziewiętnaście lat, byłem studentem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Byłem młodym mężczyzną, wierzącym, pobożnym, ideowym. Byłem już po decyzji, by wstąpić do dominikanów, po rozmowie z nieżyjącym już duszpasterzem akademickim w krakowskiej Beczce i po słowie z ówczesnym magistrem nowicjatu. Wybrałem się pociągiem z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej na Dróżki Kalwaryjskie – drogę krzyżową Pana Jezusa. Jestem sam w przedziale. W pewnym momencie wchodzi do przedziału ksiądz w sutannie. Wstaję – byłem dobrze wychowanym młodym człowiekiem, z szacunkiem do księdza i Kościoła. Ksiądz podaje mi rękę. Witam się. Ksiądz zaczyna mnie całować po rękach i łapie za genitalia. Zaprasza mnie do swojego mieszkania w Krakowie. Wyrywam się.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej