Magdalena Warchala: Trwają prace nad nowym statutem Uniwersytetu Śląskiego, który zgodnie z wymogiem tzw. Ustawy 2.0 ma wejść w życie od października. Część pracowników uczelni krytykuje jego założenia. Uważają, że rektor otrzyma władzę absolutną, od spraw kadrowych po finansowe.

Prof. Andrzej Kowalczyk, rektor Uniwersytetu Śląskiego: - Uniwersytet Śląski to olbrzymia instytucja i trudno byłoby nią zarządzać jednoosobowo. Obok rektora, Rady Uczelni i Senatu będą funkcjonowały inne organy, ciała kolegialne oraz stanowiska kierownicze. Będą to m.in. prorektorzy, dziekani i prodziekani, dyrektorzy instytutów i kierunków wraz z zastępcami. Administracją będzie w dalszym ciągu kierował kanclerz, a na wydziałach chcemy powołać kierowników organizacyjnych. Wśród ciał kolegialnych znajdą się m.in. rady naukowe instytutów i rady kierunków studiów. Nowością jest pomysł powołania rzecznika praw i wartości akademickich, który pełniłby funkcję ombudsmana i był w pełni niezależny od rektora i innych władz wykonawczych uniwersytetu. Można więc powiedzieć, że zarządzanie będzie jeszcze bardziej kolegialne. Natomiast, zgodnie z ustawą, za zarządzanie uczelnią i realizację jej strategii rektor ponosi jednoosobową odpowiedzialność.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej