Tomasz Czoik: Unikato nie jest pierwszym pomysłem na zabudowę przestrzeni u zbiegu ulic Koszarowej i Kominka w Katowicach.

Robert Konieczny: To prawda, pierwszy projekt powstał w naszej pracowni prawie dziesięć lat temu. Trzeba przyznać, że to dość ciekawe miejsce – narożnik nietypowego kwartału. Poza zwartą, miejską zabudową, mamy jeszcze obok ogrodzoną willę. To ewenement w przestrzeni miejskiej. Na życzenie jednego z inwestorów stworzyliśmy koncepcję o nazwie Multivilla. Miała to być ekskluzywna propozycja dla ludzi, którzy marzyli o swoim domu, ale nie chcieli wyjeżdżać z centrum na obrzeża i spędzać całych dni w korkach, kursując między pracą a domem.

Musieliśmy się zmierzyć z otoczeniem. Z racji tego, że działka jest wąska, pojawił się pomysł, aby poukładać dziewięć willi jedna na drugiej. Budynki przeplatały się ze sobą. Ktoś przecież mógł sobie zażyczyć willę piętrową, a ktoś parterową. Powstał niebanalny projekt, ale żaden z banków nie chciał dać nam na kredytu. Analitycy stwierdzili, że takiej inwestycji nie ma w Katowicach i takie mieszkania mogą się nie sprzedać. Argumentowali, że takie projekty miałyby szansę bytu w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu. Niestety był to typowy przykład krótkowzroczności i braku wyobraźni z ich strony.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej