Stworzony i kierowany bardzo długo przez śp. Tadeusza Kijonkę „Śląsk” był przez kilkanaście lat monopolistą, jedynym pismem w naszym regionie poświęconym w całości kulturze. Poruszał sprawy ważne, ale czasami, nie ma co kryć, czytać się tego nie dało.

Widać różnice między nowym a starym „Śląskiem”

Wielkiemu redaktorowi (któremu i ja nie odmawiam zasług) w oczy tego chyba nikt nie powiedział, ale jego miesięcznik od dawna wymagał przewietrzenia. On sam zresztą zdawał sobie z tego sprawę, skoro w ostatnich latach kilkakrotnie wymieniał naczelnych. Myślę, że byłby zadowolony z ostatniej zmiany – od początku roku nowym szefem „Śląska” jest Tadeusz Sierny, równocześnie prezes wydawnictwa, które też ma Śląsk w nazwie, choć to dwa oddzielne byty.

Cztery numery, które ukazały się od tego czasu, to wystarczająco dużo, żeby dostrzec różnice między nowym a starym „Śląskiem”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej