Z poprzednikiem – Adamem Nawałką – łączą Brzęczka cztery elementy.

a) w młodości byli bardzo zdolnymi piłkarzami, reprezentantami Polski, którzy mogli jednak osiągnąć więcej;

b) obaj ważą słowa, a ich konferencje prasowe są przeraźliwie nudne;

c) obaj są cholernie ambitni;

d) obaj pracowali w GKS-ie Katowice.

Zagraniczny trener to zło?

Dochodzi do pokoleniowej zmiany trenerskiej. Jerzy Brzęczek ma 46 lat. Jeśli ktoś powie, że jest za młody, to Zbigniew Boniek z pewnością przypomni Antoniego Piechniczka, który obejmował reprezentację w wieku zaledwie 40 lat. Oczywiście, życzę Jerzemu Brzęczkowi, żeby wystrzelił jak jego poprzednik sprzed lat, ale uwiera mnie, że PZPN za wszelką cenę stawia obecnie na szkoleniowców rodzimych, jakby zagraniczni fachowcy byli samym złem.

Jerzy Brzęczek był dobrym piłkarzem. To lider drużyny, która osiągnęła dla polskiej piłki ostatni realny medalowy sukces, czyli wicemistrzostwo olimpijskie w 1992 r. Pamiętam go jako walecznego, inteligentnego pomocnika. Był mistrzem Polski z Lechem Poznań i Austrii – z Tirolem Innsbruck. Przez siedem lat grał w pierwszej reprezentacji Polski (akurat w tym okresie nic nie osiągnęła). Z boiska pamiętam go jako dobrego piłkarza, choć nie olśniewającego.

To jeden z tekstów, do których dostęp mają tylko nasi stali Czytelnicy

Twoje sprawy, nasza praca. Subskrybuj za pół ceny i czytaj Wyborcza.pl

Wyborcza.pl to dziennikarze w całej Polsce. Piszemy o tym, co ważne dla Ciebie, Twojej okolicy, Polski i świata. Zyskaj dostęp do tej codziennej porcji niezbędnych informacji.