To człowiek doskonale w Gliwicach znany, pełnił w tym klubie kilka funkcji. Był w nim menedżerem, skautem, asystentem trenera. Teraz sprawdza się w kolejnej roli.

Paweł Czado: Czy w nadchodzącym sezonie Piast ma grać bardziej ofensywnie niż w zeszłym?

Bogdan Wilk: Na pewno. Jesteśmy chyba zgodni, że jeśli chodzi o utrzymanie się przy piłce, kontrolę nad meczem, nie było tak źle. Ten zespół potrafił przeprowadzić różnorodne fajne akcje zarówno środkiem, jak i bokami – i to w meczach z silnymi drużynami z czołówki tabeli.

Ale trudno ukryć, że brakowało nam bramek. A jak wiadomo, bez bramek meczu się nie wygra, można go najwyżej zremisować (uśmiech).

Z drugiej strony – jakkolwiek to nie zabrzmi – nie mieliśmy szczęścia. Dla przykładu: w 30. kolejce graliśmy mecz z Niecieczą. Goście strzelili w 90. minucie na 1:1, a VAR-u akurat nie było. Tymczasem tam był przecież półmetrowy spalony...

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej