GKS Tychy w minionym sezonie pierwszej ligi pokazał, jak niewiele dzieli piłkarskie piekło od nieba. Zespół, który po zakończeniu rundy jesiennej był zagrożony spadkiem, wiosną był o włos od awansu do ekstraklasy.

– Nie da się ukryć, że wiosną rozbudziliśmy wielkie oczekiwania. Nie będę teraz mówił, że w kolejnym sezonie liczy się tylko walka o awans. Liczy się każdy kolejny mecz i walka o trzy punkty – mówi prezes Grzegorz Bednarski.

Po udanym sezonie posypały się oferty dla kluczowych zawodników GKS-u. Marcin Biernat, Daniel Tanżyna, Dawid Abramowicz czy Łukasz Grzeszczyk bez problemu mogliby zmienić teraz pracodawcę.

– Napłynęło sporo ofert z wyżej notowanych klubów. Całe szczęście, że naszych najważniejszych graczy wiążą ważne kontakty. Nie mamy zamiaru pozytywnie odpowiadać na zapytania innych klubów. Żadna oferta nas nie zadowala. Nie może być tak, że za zagranicznych graczy płaci się majątek, a polskich chce się pozyskać za bezcen – mówi prezes.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej