Prace Nicholasa Vaughana, prezentowane na wystawie „Wojna nerwów”, powstały w ramach programu rezydencyjnego realizowanego na Śląsku przez bytomską „Kronikę”. Rezydencja artystyczna, rozumiana zwykle jako podróż sprzyjająca kontaktowi z inną kulturą, w przypadku brytyjskiego twórcy była czymś więcej: powrotem do kraju przodków. Artysta odwiedził kraj swojego dziadka, który w czasie wojny wyjechał stąd do Wielkiej Brytanii. Wykonał także zwrot w stronę historii polskiej fotografii, znajdując w niej wyobrażenie powojennego systemu, który sprawił, że jego rodzina pozostała na emigracji. W swoich pracach Vaughan eksploruje wizualne przejawy codzienności doby PRL. Szuka ich w zbiorze pamiątek rodzinnych, w którym zachował się klaser z etykietami zapałek z połowy XX wieku. Sięga też po zdjęcia Zofii Rydet. Jej prace z „Zapisu socjologicznego” oraz zastosowana przez fotografkę technika fotokolażu stają się impulsem do tworzenia rysunków. Artysta wycina ze zdjęć wizerunki przedstawicieli różnych branż – pracowników sklepów, zakładów rzemieślniczych, biur, redakcji, kancelarii – i umieszcza je obok siebie. Kolaże odsłaniają wielość zawodowych umiejętności, stają w poprzek unifikującej wizji „robotnika” w dobie PRL-u. Barwy i czarny kontur rysunków wydobywają postacie, które na fotografiach Rydet wtapiają się w otocznie.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.