Tekst ukazał się katowickim wydaniu „Gazety Wyborczej” 20 grudnia 2002 roku

Ma siedem centymetrów średnicy. Wykonany z platyny order ozdobiono 170 brylantami o łącznej wadze 16 karatów. Promienie czerwonej gwiazdy wykonane są z pięciu dużych rubinów. Dostało go kilkunastu wybrańców m.in.: Józef Stalin, Gieorgij Żukow, marszałek Josip Broz-Tito, przywódca Jugosławii, angielski marszałek Bernard Low Montgomery i marszałek Michał Rola-Żymierski, dowódca Wojska Polskiego w ZSRR.

Teraz radziecki Order Zwycięstwa można zobaczyć tylko w jednym miejscu: w Muzeum Armii Radzieckiej w Moskwie. Należał do marszałka Konstantego Rokossowskiego. Gdzie jest reszta? Tego nikt nie wie.

Na aukcjach nigdy się nie pojawił. Gdyby próbowano go sprzedać, jaką najwyższą cenę by za niego zaoferowano?

Według profesora Robina Regersa Percy'ego, specjalisty od radzieckich odznaczeń, każdy Order Zwycięstwa – najbardziej pożądany przez kolekcjonerów order na świecie – jest wart co najmniej tyle, ile awionetka, czyli milion dolarów. – Ale to tylko szacunki, bo tego orderu nie można kupić – tłumaczy Percy.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej