Tekst ukazał się w katowickim wydaniu „Gazety Wyborczej” 13 grudnia 1995 roku

Dziewczyny są jak dwie krople wody. Włosy jasne, spadające na ramiona, lekka trwała. Na ustach różowa szminka i sweterki w kwiaty. Nikt nie wie, która jest Bożeną, a która Renatą.

Bliźniaczki mają w Herbach zakład krawiecki. Szyją na miarę garnitury i garsonki według własnych projektów. Największy sukces to tweedowa marynarka z szalowym wyłożeniem, pawim piórkiem i trzema zakładkami na drugiej klapce.

Nie jest łatwo. Przychodzi klient, Bożena za ladą:

– Chciałem odebrać garnitur, który mi pani szyła.

– Jaki garnitur? Pierwszy raz słyszę. Pan przyjdzie jutro.

Renata za ladą. Wchodzi ten sam klient. – Jak miło pana widzieć. Ubranie już gotowe.

Mężczyzna baranieje. Zabiera garnitur i ucieka. Pod nosem mruczy: „Ukryta kamera".

Wstążeczki na rękach

Renata: – Wspaniale jest mieć siostrę bliźniaczkę. Bożena potakuje. Wyobraźmy sobie, że Renata ma narzeczonego w wojsku. Chce jechać na przysięgę, ale ojciec zabrania. Renata nie słucha, wyjeżdża po cichu. W domu zostaje Bożena.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej