Krystyna Jurczewska-Płońska ma osiemdziesiąt lat i przez całe życie nie opuściła ani jednych wyborów – ani parlamentarnych, ani samorządowych. Jest przekonana, że głosując w wyborach, nie tylko spełnia obywatelski obowiązek, ale też działa w interesie własnym i swoich rówieśników. – Od tego, na kogo zagłosują w nadchodzących wyborach seniorzy, zależy, jak będą traktowani w przyszłości ludzie w naszym wieku. Obecny rząd bardziej przejmuje się losem dzieci, czego przykładem jest program 500+ czy program dofinansowania wyprawki szkolnej dla każdego ucznia. To cenne inicjatywy, które wyrównują szanse dzieci z różnych środowisk, ale szkoda, że na szczeblu państwowym nikt z równą troską nie myśli o seniorach. Dlatego ważne, byśmy przynajmniej na poziomie samorządów lokalnych i regionalnych mieli takich gospodarzy, którym los seniorów leży na sercu – mówi pani Krystyna.

Nie oceniam kandydata po tym, do jakiej partii należy

Sama jest założycielką i prezeską Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Gliwicach oraz wiceprezeską Ogólnopolskiej Federacji Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Działa w Radzie Seniorów w Gliwicach oraz Śląskiej Radzie ds. Seniorów przy Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego. Jest także delegatką do Obywatelskiego Parlamentu Seniorów oraz inicjatorką utworzenia Śląskiego Porozumienia Rad Seniorów i Ogólnopolskiego Porozumienia Uniwersytetów Trzeciego Wieku.

Działając od lat na rzecz swojej grupy rówieśniczej, pani Krystyna doskonale wie, którzy lokalni i regionalni politycy są wrażliwi na los osób starszych i na kim seniorzy mogą polegać.

– Nie oceniam kandydata po tym, do jakiej partii należy, lecz po tym, co do tej pory dobrego zrobił – mówi Jurczewska-Płońska.

Do pójścia do urn wyborczych zachęca wszystkich studentów swojego UTW i innych znajomych.

– Część osób uważa, że pojedynczy głos nic nie znaczy, ale gdy zebrać razem głosy wszystkich osób, które wątpią w swoją moc sprawczą, okazuje się, że razem mogą wiele zmienić. Jeśli seniorzy uznają, że nie warto iść do wyborów, nie powinni później narzekać i dziwić się, że w samorządach nie ma kto upomnieć się o sprawy dla nich ważne – podkreśla pani Krystyna.