Jest to miejsce szczególne – odzwierciedla w pełni obowiązującą wówczas doktrynę socrealistyczną. Według jej założeń architektura oraz sztuki plastyczne miały być socjalistyczne w treści i narodowe w formie. Taka jest też sama murarka. By przyjrzeć się jej z bliska, przechodzień musi unieść nieco głowę. Postać kobiety znajduje się na postumencie, który już sam w sobie miał ją wywyższać jako wzór do naśladowania. Rangę rzeźby podkreśla również otoczenie – stoi na głównej osi osiedla, mając jako tło okazały budynek dawnego domu kultury przy placu Świętej Anny – niegdyś zwanego imieniem Józefa Stalina, a później przodownika pracy Wincentego Pstrowskiego.

Murarka stoi dumnie

Wykonana przez Stanisława Marcinowa rzeźba prezentuje się dziś dość surowo. Została odlana z betonu wzbogaconego o uszlachetniające domieszki, zwanego czasem sztucznym kamieniem. Pierwotnie postać kobiety była pokryta powłoką metalizującą, która imitowała brąz – ten szlachetny materiał w latach 50. był zarezerwowany głównie dla realizacji w większych, zwykle centralnych ośrodkach miejskich.

Tyska murarka stoi dumnie i pewnie. Spogląda gdzieś w przestrzeń. W prawej ręce dzierży kielnię, w lewej zaś model budynku. Jest ubrana w codzienny strój – prostą sukienkę okrytą fartuchem, co wymownie podkreśla jej robotniczo-chłopskie pochodzenie. Tak ukształtowany wizerunek wpisuje się w wykreowany przez socjalistyczną propagandę model kobiety, która miała budować nową rzeczywistość na równi z mężczyznami. Pierwotny ideowy sens rzeźby rysuje się więc wyraziście – tyska przodownica pracy stoi w jednym szeregu ze znanymi z propagandowych plakatów traktorzystkami i kołchoźnicami.

Sprawa jest jednak znacznie bardziej złożona, niż na pierwszy rzut oka się to wydaje. Sztuka socrealistyczna nie powstawała w próżni. Korzystała z dziedzictwa dawnych epok, m.in. renesansu i XIX-wiecznego realizmu, przy czym na dawne wzorce były nakładane nowe treści ideowe. Jako ich nośnik służyły nawet motywy zaczerpnięte ze sztuki sakralnej. W tym właśnie kontekście znajduje się klucz do odczytania głębszych znaczeń omawianej rzeźby. Jak zostało wspomniane, murarka trzyma model budynku. To on właśnie zdradza inspiracje autora rzeźby.

Św. Jadwiga pierwowzorem dla przodownicy pracy

Swoistym pierwowzorem tyskiej przodownicy pracy jest postać św. Jadwigi Śląskiej, która w darze niosła wiernym model kościoła. Murarka niesie natomiast model budynku mieszkalnego. Zmienił się również odbiorca. Miało nim być nowe socjalistyczne społeczeństwo. W dodatku dar stanowi owoc kolektywnej pracy, w której kobieta sama brała udział, o czym świadczy trzymana przez nią kielnia. Wzorzec zaczerpnięty ze sztuki sakralnej nabrał tu więc wymiaru czysto świeckiego – i to ideowo całkowicie sprzecznego z pierwowzorem. Z perspektywy władzy w nowym socjalistycznym społeczeństwie nie było miejsca dla religii.

Należy podkreślić, że twórca murarki, Stanisław Marcinów, doskonale znał tradycję artystyczną i potrafił z niej znakomicie korzystać. Jeszcze przed wojną odbył gruntowne studia we Lwowie, a następnie w Krakowie. W 1945 roku osiedlił się na Górnym Śląsku, gdzie aktywnie włączył się w organizowanie miejscowego środowiska artystycznego. Jako pedagog, już u schyłku lat 40., związał się ze średnim i wyższym szkolnictwem z zakresu plastyki w Katowicach. Dla tego wychowanego w młodopolskiej tradycji rzeźbiarza dostosowanie się do wymogów odgórnie narzuconego socrealizmu z pewnością nie było łatwe. Jak zdecydowana większość ówczesnych artystów, wobec konieczności utrzymania się podjął próbę pogodzenia swej twórczości z wymogami doktryny. Wykorzystywał swe umiejętności i doświadczenie z powodzeniem, czego świadectwem jest m.in. właśnie tyska murarka. Artysta nadał jej harmonijne proporcje i stosunkowo lekką jak na standardy socrealizmu formę. Warto tu dodać, że to właśnie Marcinów kierował zespołem artystów dekorujących osiedle A akcentami plastycznymi. Na tyłach wspomnianego domu kultury stanęły rzeźby przedstawiające górnika i hutnika, zaś przed budynkiem żłobka kompozycja ukazująca matkę z dzieckiem. Ta ostatnia jest również dziełem Marcinowa. I w tym przypadku sięgnął on po wzorzec ze sztuki sakralnej – jego praca stanowi odzwierciedlenie schematu renesansowej Madonny z Dzieciątkiem, przy czym rzeźbiarz zaktualizował postać kobiety, ubierając ją we współczesny strój i upinając w specyficzny sposób włosy.

Wraz z odwilżą polityczną 1956 roku socrealizm został oficjalnie poddany krytyce i odrzucony. Rzeźby na osiedlu A pozostały jednak nietknięte – mieszkańcy je „oswoili”. Z czasem murarkę zaczęto niesłusznie określać jako pomnik Hanny Adamczewskiej-Wejchert, czyli generalnej projektantki nowego miasta Tychy. Z biegiem lat dzieło utraciło metalizującą powłokę – na powierzchni pojawiła się surowa struktura betonu. Mieszkańcy zaczęli wówczas rzeźbę „poprawiać”. Pokrywano ją farbami odzwierciedlającymi realny koloryt postaci, „niechcąco” nawiązując w ten sposób do pierwowzoru – barwnych ludowych przedstawień św. Jadwigi Śląskiej. Postępowały również zmiany w otoczeniu, które przyniosły nowe możliwości odczytywania dzieła. W latach 2005-2012 na linii wzroku przodownicy powstał kościół pw. Miłosierdzia Bożego – biegnące dotychczas w przestrzeń spojrzenie kobiety zostało zatrzymane. Teraz z dumą spogląda ona na ukończoną świątynię. Taki obrót sprawy z pewnością nie mieścił się w głowach ideologów socrealizmu – na osiedlu A nie przewidziano w ogóle miejsca dla kościoła. W ostatnich latach rzeźba doczekała się wreszcie fachowej konserwacji – stała się pełnoprawnym elementem dziedzictwa kulturowego miasta.

Na tym jednak historia murarki się nie zakończyła. W 2017 roku jej kopię wykonał Łukasz Surowiec, w ramach realizowanego przez Muzeum Miejskie w Tychach projektu „Tychy – przeszłość – dziś. Sztuka dla lepszego życia”. Analogicznie do pierwowzoru rzeźba została odlana z jednego z najtańszych i najtrwalszych dziś materiałów – żywicy epoksydowej. Murarka odzwierciedla w ten sposób swoistą drogę od oryginału po kopię, która w nowym czasie i miejscu nabrała odmiennego niż pierwowzór znaczenia.

Usytuowana na terenie Tyskiej Podstrefy Katowickiej Strefy Ekonomicznej rzeźba stała się swoistym pomnikiem przemian ekonomicznych od socjalizmu do kapitalizmu. Jednocześnie podkreśla ona niezmienność ludzkich zachowań – bo jak stwierdził kurator projektu Stanisław Ruksza, współcześni przodownicy pracy to pracoholicy. Tyska murarka jest dobitnym przykładem tego, jak wielowymiarowe i zmienne w czasie może być dzieło sztuki.

Dla bohaterki socjalizmu pierwowzorem była Św. Jadwiga