Kiedyś obraz wisiał w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tarnowskich Górach. To feretron (obustronny malunek obnoszony podczas uroczystości religijnych w kościele katolickim) wykonany w drugiej połowie XIX wieku przez anonimowego autora. Na jego odwrocie znajduje się wizerunek dwóch patronów kościoła.

Nasza wieża Babel. Św. Barbara - patronka górników i dobrej śmierci

Obraz jest duży (130,5x101 cm bez ramy), olejny, na płótnie o kształcie prostokąta ze ściętymi górnymi narożami. Kompozycja składa się z trzech planów. W centrum autor umieścił klasycystyczny wizerunek św. Barbary – młodej bosej kobiety ubranej w białą szatę spiętą broszą i przepasaną sznurem, welon oraz czerwony płaszcz. W prawej dłoni trzyma palmę, symbol męczeństwa, a w lewej kielich z hostią. Na drugim planie, po lewej stronie, na niewielkim wzgórzu znajdziemy symbolicznie ukazane miejsce, w którym była więziona św. Barbara – wieżę z trzema oknami symbolizującymi Trójcę Świętą. Na trzecim planie dostrzeżemy pozbawiony drzew górniczy krajobraz z okolic Tarnowskich Gór, z kopcami hałd, oraz czterech pracujących ludzi.

Po prawej stronie obrazu na niewielkim wzgórzu widać budynek, w którym pracowała pierwsza tarnogórska maszyna parowa, sprowadzona w 1787 roku z Walii.

Piorun spalił ojca na węgiel

Barbara to – według opisów żywotów świętych – męczennica, która żyła na przełomie III i IV wieku. Pochodziła z bogatej pogańskiej greckiej rodziny z Heliopolis (dzisiejszy Liban) lub z Nikomedii pod Konstantynopolem. Istnieją różne wersje opisu jej życia, ale ich wspólnym elementem jest to, że Barbara przyjęła chrześcijaństwo i została za to zamknięta w wieży przez swojego ojca Dioskora. Potem została wydana władzom i ścięta podczas prześladowań chrześcijan w czasie panowania wschodniorzymskiego cesarza Galeriusza (305-311). Według legendy gdy głowa Barbary spadła na ziemię, z pogodnego nieba strzelił piorun prosto w ojca, który wydał Barbarę na śmierć. Spalił go na... węgiel.

Barbarę czczono już we wczesnym średniowieczu, a na ziemie polskie jej kult dotarł najpóźniej w XI wieku. Z powodu swojego męczeństwa św. Barbara patronuje dobrej śmierci i związana jest z profesjami, które zawsze były obarczone wielkim ryzykiem. To dlatego do św. Barbary o pomoc i opiekę już w średniowieczu zwracali się górnicy i hutnicy, choć patronką ich zawodów została dopiero w XIX wieku.

Prześwietne Bractwo św. Barbary

Powszechnym przejawem kultu św. Barbary były bractwa zakładane przez jej czcicieli. Jedno z najstarszych zostało utworzone w Tarnowskich Górach, gdzie eksploatowano bogate złoża rud srebra, cynku i ołowiu. Założył je ks. Andrzej Augustyn Ziebrowski, który przybył do Tarnowskich Gór w 1721 roku. Z jego inicjatywy w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła została zbudowana kaplica św. Barbary, w której mogli zbierać się na nabożeństwa członkowie bractwa. Obok kaplicy z ołtarzem znajdowała się krypta, w której przechowywano m.in. chorągiew organizacji. W 1747 roku papież Benedykt XIV (1740-1758) zatwierdził tarnogórskie bractwo, które przyjęło nazwę „Prześwietne Bractwo św. Barbary, św. Panny Męczenniczki Chrystusowej, Patronki szczęśliwej śmierci”. Na początku grupa była otwarta, dopiero w połowie XIX wieku powstawały bractwa zrzeszające wyłącznie górników.

Maszyna parowa potrzebowała węgla

Tarnogórskie górnictwo przeżyło rozkwit po I wojnie śląskiej (1740-1742), gdy miasto znalazło się pod panowaniem pruskiej dynastii Hohenzollernów. Antoni von Heinitz, szef Departamentu Górnictwa i Hutnictwa w rządzie pruskim Fryderyka, oraz Fryderyk Wilhelm von Reden, dyrektor Wyższego Urzędu Górniczego, zaczęli szukać na Górnym Śląsku nowych złóż. Wykupili prywatne kopalnie i w 1784 roku utworzyli wielkie państwowe przedsiębiorstwo – Królewską Kopalnię „Fryderyk”. Do Tarnowskich Gór sprowadzono wielki brytyjski wynalazek – maszynę parową.

Najpierw płynęła z Cardiff w Walii statkiem do Szczecina, potem barkami po Odrze do Deszowic. Stamtąd rozmontowaną maszynę furmanki wiozły do Tarnowskich Gór. Była wysoka, ważyła 34 tony – postawiono dla niej specjalny budynek (widać go na obrazie). Kosztowała 15 tys. talarów, więcej niż całoroczne zarobki wszystkich pracowników kopalni.

Było to pierwsze tego typu urządzenie na naszym kontynencie. Maszyna pozwalała skutecznie odwadniać kopalniane wyrobiska. Była wydajniejsza niż konie, których siłę wykorzystywano do tej pracy.

Wkrótce niemal każda kopalnia mogła się pochwalić maszyną parową. Urządzenia wymagały jednak wielkiej ilości opału. Zakłady górnicze zaczęły karczować okoliczne lasy. Wkrótce odkryto jednak pokłady węgla kamiennego, które były lepszym surowcem do napędzania maszyn. Na Górnym Śląsku rozpoczynała się rewolucja przemysłowa, która odmieniła krajobraz tego regionu i gruntownie zmieniła panujące stosunki społeczne.W Bytomiu i Gliwicach gwałtownie przybyło mieszkańców, wokół nowych fabryk, hut i kopalń zaczęły powstawać nowe ośrodki przemysłowe, m.in. Katowice, Zabrze i Królewska Huta (obecnie Chorzów).

Kult św. Barbary ciągle żywy

Patronkę górników w 1855 roku namalował także Johannes Bochenek. Jej wizerunek zobaczymy na obrazie z przełomu XVIII i XIX wieku w parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Bobrownikach Śląskich, na obrazie z I połowy XVIII wieku z kościoła św. Katarzyny w Karchowicach czy na pochodzącej z 1707 roku polichromii z kościoła św. Marcina w Starych Tarnowicach. Dzieła te świadczą o wielkiej roli kultu św. Barbary na ziemi tarnogórskiej. Tradycje te są żywe do dziś