Wśród licznych obrazów i rzeźb w galeriach muzealnych zwiedzający napotyka liczne portrety. Rzadziej można oglądać przedstawienie tak szeroko pojętej rodziny. Wśród ponad dwudziestu eksponatów malarstwa i rzeźby okresu gotyku i renesansu w zbiorach Muzeum Śląska Cieszyńskiego uwagę przyciąga płaskorzeźba polichromowana datowana na około 1500 rok i łączona z wrocławskim warsztatem Jakuba Beinharta.

Sobór trydencki przeciwko mitom i legendom

W głębokim reliefie przedstawiono 25 osób obojga płci w różnym wieku. Dla niewtajemniczonego widza to postacie odziane w dawne szaty, w różnych nakryciach głowy, zajęte rozmową, zabawą, wyrażające macierzyńską miłość, zamyślone lub zapatrzone w dal. Tylko niewiele osób rozpozna w tym dziele Wielką Rodzinę Marii Panny lub inaczej Święte Pokrewieństwo.

Opowieść o tym, jak Wielka Rodzina Marii Panny znalazła dom w Cieszynie

Źródłem ikonograficznym tego tematu była słynna średniowieczna „Złota legenda” Jacopa da Voragine z połowy XIII wieku, w której autor przytacza genealogię Marii, a przede wszystkim wizja św. Kolety (1351-1447), której ukazała się św. Anna wraz ze swoimi trzema córkami i opowiedziała jej historię swojego rodu. Przekazana przez świętą opowieść stała się tematem mniej lub bardziej rozbudowanych przedstawień krewnych św. Anny.

Motyw genealogiczny tych dzieł nie ma podstaw w Piśmie Świętym, jego treść odnajdujemy w Protoewangelii Jakuba z 2. połowy II wieku. Ten apokryficzny utwór spisany w języku greckim opisuje narodziny Marii, jej młodość, zwiastowanie, kończąc na ucieczce Świętej Rodziny i Rzezi Niewiniątek.

Największa popularność przedstawień Świętego Pokrewieństwa przypada mniej więcej na lata 1480-1550, a więc na okres, kiedy kult św. Anny przeżywa swój wielki renesans.

Obradujący w latach 1545-1563 Sobór trydencki krytycznie ustosunkował się do tego wątku ikonograficznego, wyjaśniając, że temat Rodziny Marii Panny został zaczerpnięty z apokryfów, które są niepewnego pochodzenia i podobnie jak legendy nie zostały przyjęte do kanonu Pism Świętych. Tak więc przedstawienia rodziny Marii Panny powoli znikały z kościołów, część trafiała do kolekcji prywatnych lub muzealnych, a część niszczała i ostatecznie na zawsze została usunięta.

„Ołtarz przez robactwo stoczony”

Podobny los spotkałby również i ten zabytek, gdyby w 1903 roku nie został przewieziony z kościoła w Stonawie do Cieszyna na wystawę Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego przez Józefa Londzina, księdza prałata, działacza społecznego i burmistrza Cieszyna.

Daty powstania pierwszej świątyni w Stonawie nie znamy, wiemy jednak, że już w 1447 roku znajdował się tu drewniany kościół parafialny p.w. Marii Magdaleny. Najwięcej informacji o świątyni i jej wyposażeniu zawierają protokoły wizytacyjne. W jednym z nich z 1679 r. napisano: „Kościół jest drewniany ze zgniłemi fundamentami... Ołtarz wielki w prezbiterium... z bardzo staremi ponad ołtarzem statuami, zupełnie już od robactwa stoczonemi. Takie też dwa mniejsze ołtarze walące się znajdują się w nawie po prawej i lewej stronie”.

W następnych protokołach pojawiają się podobne informacje: „Wielki ołtarz jest niekształtny, przez robactwo stoczony, należałoby zniszczone figury świętych usunąć i przynajmniej obrazem zastąpić”.

Nowe cieszyńskie życie Wielkiej Rodziny Marii Panny

Zły stan kościoła spowodował, że w 1779 roku przystąpiono do budowy nowej, drewnianej świątyni. Jednak i ta już w 1804 roku wymagała remontu. Drobne naprawy pozwoliły przetrwać jej aż do czasów murowanego, neogotyckiego kościoła. W centrum niedalekiego cmentarza dogorywał barokowy drewniany kościół św. Marii Magdaleny, a znajdująca się w nim nasza Wielka Rodzina Marii Panny nie znalazła miejsca w nowo powstałym kościele.

W starej stonawskiej świątyni od jakiegoś czasu funkcjonowała jako dwa odrębne przedstawienia oprawione w rokokowe ramy, a lewa część ze względu na poważne uszkodzenia drewna została obcięta od dołu. Można przypuszczać, że rozdzielenia zabytku i oprawienia w ramy dokonano w 1779 roku, przenosząc go wtedy do nowo powstałego drewnianego kościoła.

Po wystawie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego zabytek nie wrócił już do Stonawy, znalazł się w zbiorach Muzeum PTL, a w latach 20. XX wieku w połączonych zbiorach muzealnych obecnego Muzeum Śląska Cieszyńskiego w Cieszynie.

Współczesna historia naszego zabytku rozpoczęła się w 2000 roku, kiedy poddano go konserwacji wraz z uzupełnieniem dolnego fragmentu. Ostatecznie prace zakończono w 2012 roku, przywracając obiektowi dawny wygląd i łącząc go ponownie w jedną całość.

Czy artysta uwiecznił się wśród krewnych Marii Panny?

Pora na rozszyfrowanie postaci, które rzeźbiarz przedstawił w reliefie. Na pierwszym planie znajdujemy cztery siedzące postacie kobiece i siedmioro dzieci. To św. Anna z otwartą księgą na kolanach oraz jej trzy córki, w prawo Maria Kleofasowa z czterema synami – Jakubem Młodszym, Józefem zwanym Sprawiedliwym, Szymonem i Judą Tadeuszem. W lewo Maria matka Chrystusa (Joachimowa) wraz z Dzieciątkiem Jezus oraz Maria Salomonowa z synami Janem Ewangelistą i Jakubem Starszym. Za murem oddzielającym postacie siedzące przedstawiono 14 postaci. Nad św. Anną to trzej jej kolejni mężowie – Joachim, Kleofas i Salomon. Ich trzy córki wszystkie określane imieniem Maria nosiły przydomki odnoszące się do imion ojców. Po prawej stronie nad Marią Kleofasową przedstawiono zwartą grupę postaci – Memelię (dalsza krewna ze strony św. Elżbiety) z synem Serwacym trzymającym w ręku miniaturową mitrę (atrybut świętego, pierwszego biskupa w dzisiejszej Belgii), obok niej mąż Marii Kleofasowej Alfeusz, a powyżej Enim mąż Memelii i prawdopodobnie jego ojciec Eliud. Nad Marią matką Chrystusa znajduje się postać jej męża św. Józefa, obok niego św. Elżbieta (siostrzenica św. Anny) z synem Janem Chrzcicielem i jej mąż Zachariasz trzymający za rączkę swego długo oczekiwanego syna. Powyżej św. Elżbiety mąż Marii Salomonowej Zebeusz.

Jedyną postacią, którą trudno określić, jest ta znajdująca się u samej góry z lewej strony. Artysta przedstawił ją inaczej, z profilu, w innym nakryciu głowy. Być może chodzi tu o Esmerię, siostrę św. Anny, matkę św. Elżbiety, a może to sam artysta uwiecznił siebie w tym dostojnym towarzystwie?

Zabytek ten wraz z setkami innych można oglądać w Muzeum Śląska Cieszyńskiego w Cieszynie.