„Ja mam ambicję, aby Śląsk nie tylko popierał bilans handlowy Państwa, by był wielką retortą produkującą dobra materialne, ale by najrychlej do ogólnego dorobku kultury polskiej wniósł wszystkie istniejące już walory swej kultury, by w tym zakresie był elementem twórczym, by na nas, tu na Śląsku, reszta polskiego narodu patrzyła nie tylko jako na twardych pracowników hut i kopalń, ale i wielki rezerwuar sił narodowych i kulturalnych” – mówił wojewoda śląski, dr Michał Grażyński, na posiedzeniu Sejmu Śląskiego 10 listopada 1928 r., z okazji 10-lecia niepodległości II RP.

Te słowa stały się manifestem definiującym kierunki rozwoju i zadania nowego, młodego i ambitnego środowiska decydentów w autonomicznym województwie śląskim. Roztoczona wizja, która następnie była realizowana pod patronatem wojewody, zakładała paradygmat nowoczesności w wielu dziedzinach gospodarczych i społecznych oraz kultury i sztuki. W wielu miastach oraz osadach wznoszono nowe gmachy urzędów, szkoły, mieszkania, dworce kolejowe, a nawet kościoły. Miasta przeżywają okres przeobrażenia, zyskują nowoczesny, rzec by można futurystyczny charakter. Coraz częściej pojawiają się budynki ze szkła, stali i betonu, sięgające nieba.

Hutnictwo, handel, przemysł i górnictwo

Budynek chorzowskiego ratusza został wzniesiony w 1874 r. (jako ratusz miasta Konigshutte). W latach 1927-1930 został rozbudowany i przebudowany według planów opracowanych przez inż. Karola Szayera i Witolda Eysmontta z Katowic. Reprezentacyjna sala posiedzeń została poddana najdalej idącej adaptacji. Ściany licowano zielonym marmurem, wykonano nowy strop kasetonowy, wstawiono nowe siedziska i stół prezydialny. W otwory okienne osadzono trzy smukłe, prostokątne witraże o wymiarach 640 na 215 cm. Witraże przedstawiają alegorie hutnictwa, handlu i przemysłu oraz górnictwa.

Zanim to się stało, w końcu 1929 r., magistrat Królewskiej Huty ogłosił konkurs na ich wykonanie. Wpłynęło sześć projektów plastycznych: Jana Piaseckiego, Ludwika Konarzewskiego, Jana Wałacha oraz trzy projekty Zofii Leśniakówny. Zapowiedziany projekt Franciszka Mączyńskiego nie został nadesłany. Ofertę na wykonanie witraży złożyły trzy firmy: Krakowski Zakład Witrażów, Oszkleń i Mozajki S.G. Żeleński, Pracownia Witraży Artystycznych Białkowski z Warszawy, i Pracownia Witraży „Antiqua” Jana Krantza z Krakowa.

Pierwotnie wybrano projekt Zofii Leśniakówny, ale na wniosek projektanta budynku, inżyniera Karola Schayera, przy aprobacie prezydenta Wincentego Spaltensteina, wytypowano projekt Jana Piaseckiego. Dzieło miała zaś wykonać firma S.G. Żeleński z Krakowa.

Gruba kreska, prosta forma

Chorzowskie witraże Piaseckiego są jednymi z najciekawszych, wykonanych w stylistyce art deco. Można zaryzykować tezę, że są porównywalne z realizacjami Stanisława Wyspiańskiego z przełomu XIX i XX w. Witraże Wyspiańskiego prawie wszyscy znamy, a dzieła Piaseckiego zna tylko garstka specjalistów.

Nasza wieża Babel. Piękne sceny zainspirowane górnośląskim przemysłem

Jan Piasecki był plastykiem i projektantem witraży. Urodził się 8 lutego 1905 r. w Poznaniu, studia malarskie rozpoczął w 1921 r. wraz z Wacławem Taranczewskim i Tadeuszem Kulisiewiczem w poznańskiej Szkole Sztuk Zdobniczych. Był uczniem Wiktora Gosienickiego, profesora wydziału malarstwa dekoracyjnego i witrażownictwa. Na terenie Górnego Śląska Piasecki zaprojektował kilka zespołów witraży. Najwcześniejsze, z kościoła ewangelickiego w Żorach, noszą cechy odwołujące się do form ekspresjonistycznych. Takie zależności nie są niczym szczególnym, zważywszy, że dojrzałość artystyczna Jana Piaseckiego kształtowała się w środowisku poznańskim, gdzie działały takie ugrupowania artystyczne jak „Bunt” czy „Świt”. Również bliskość dużych i prężnych ośrodków artystycznych, jakimi były Berlin i Drezno, z ekspresjonistyczną grupą Die Brücke, stanowić mogła o inspiracjach artystycznych dojrzewającego talentu. Pierwsze witraże Piaseckiego charakteryzuje mocna, gruba kreska i uproszczona forma. Artysta projektuje witraże m.in. dla ratusza w Rybniku, ratusza w Królewskiej Hucie i budynku Syndykatu Hut Żelaznych w Katowicach.

Takich witraży nikt nie tworzył

Stylistyka chorzowskich witraży nie ma analogii w całym dorobku witrażownictwa polskiego lat międzywojennych. Uproszczenie formy, jej stylizacja geometryczna jest tylko pretekstem do stworzenia obrazu. Pokrycie całej powierzchni ornamentem „kątowym”, zastosowanie linii ukośnych oraz użycie efektu „poklatkowego” przedstawienia ruchu (górników kopiących kilofem) jest bardzo blisko spokrewnione z pracami futurystów włoskich. Zastosowanie układu różnobarwnych prostokątów utworzonych z linii prostopadłych, o mocnym i zróżnicowanym konturze, przy asymetrii kompozycji przypomina zaś prace z kręgu konstruktywistów. Operowanie pogrubionym świadomie konturem oraz uproszczoną formą należy z kolei do kręgu ekspresjonizmu niemieckiego.

GRZEGORZ CELEJEWSKI

Światowe dziedzictwo kultury

Górnośląskie witraże Piaseckiego należy ocenić jako przejaw nowoczesnych tendencji artystycznych polskiego środowiska plastycznego po 1925 r. Stylistykę tą nazywamy mianem art deco. Witraże niewątpliwie należą do światowego dziedzictwa kultury, chociaż są prawie nieznane.

W 1929 r. Piasecki został zaangażowany do wykonania malatury na froncie głównego westybulu Powszechnej Wystawy Krajowej w Poznaniu. Wykonał cztery duże kompozycje przedstawiające „Przemysł”, „Rolnictwo”, Handel”, oraz „Zjednoczenie Ziem Polskich”. Kompozycje te zostały pokazane w branżowym czasopiśmie „Gazeta Malarska”, co było wyrazem uznania dla autora. Wypracowana przez niego forma, o znacznej stylizacji geometrycznej, płaszczyznowości, zastosowaniu uproszczonej symboliki (fragmenty kół zębatych, pantografy, części konstrukcji przemysłowych, kilof, kosa, pług, łan zboża, kadyceusz, fragment żaglowca, itd.), płaskie neutralne tła, zostały następnie wykorzystane i rozwinięte w kolejnych witrażach.

* Ryszard Szopa jest historykiem sztuki i pracownikiem Zakładu Historii Sztuki Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.