Stwardnienie rozsiane (po łacinie sclerosis multiplex, czyli w skrócie SM) to nieuleczalna choroba układu nerwowego. Dotyka głównie osoby między 20. a 40. rokiem życia, prowadząc do postępującego unieruchomienia pacjenta. SM jest chorobą autoagresywną: własny układ odpornościowy pacjenta atakuje jego mózg. Stąd pomysł, by leczyć SM przeszczepiając szpik. Szpik odpowiada za naszą odporność. Dokonując transplantacji, lekarze chcą go "zmusić" do tego, by więcej nie atakował mózgu.

Na razie trwają badania, a ich wyniki są obiecujące

Na jednym z europejskich zjazdów neurologicznych pokazywano pacjentkę, która przed przeszczepem poruszała się na wózku, a teraz znów chodzi o własnych siłach. Neurolodzy byli bardzo poruszeni.

Jednak transplantacja szpiku nie jest tym samym co połknięcie tabletki. Przez pewien czas pacjent jest w ogóle pozbawiony odporności, a wtedy infekcje są poważnym zagrożeniem. Dlatego jak w każdym takim przypadku lekarze w trakcie badań klinicznych oceniają, czy efekty są współmierne do ryzyka związanego z transplantacją.
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.